Dlaczego konie wystąpiły w filmie Ołowiane Dzieci?

Pojawiliśmy się w tym filmie nie przez przypadek. Lata 70. w Szopienicach były epoką przejściową — momentem zawieszonym między industrialną nowoczesnością a światem, który jeszcze nie zdążył całkiem zniknąć. Obok hutniczych kominów i robotniczych familoków wciąż słychać było stukot końskich kopyt. Koń z wozem nie był rekwizytem z innej epoki — był częścią codzienności.

Jako ekipa filmowych kaskaderów z końmi wpisaliśmy się w ten krajobraz naturalnie. Nasza obecność oddaje prawdę tamtego czasu — momentu, gdy ciężarówki i tramwaje współistniały z zaprzęgami, a przemysłowy Śląsk wciąż nosił w sobie ślady półwiejskiej tradycji. To właśnie ta granica światów — między stalą a ziemią, między dymem a kurzem z drogi — sprawia, że konie w filmowej opowieści o Szopienicach są czymś więcej niż detalem. Są symbolem epoki, która właśnie się kończyła.

Konie w cieniu huty. Szopienice lat 70. między przemysłem a półwiejską codziennością

W zbiorowej wyobraźni Górny Śląsk lat 70. to krajobraz hut, kopalń i blokowisk, nad którymi unoszą się kłęby dymu. To epoka ciężkiego przemysłu, elektrycznych tramwajów i robotniczych osiedli. A jednak na archiwalnych nagraniach z Szopienic — dzielnicy Katowic — widać coś, co pozornie nie pasuje do tej industrialnej scenerii: konie ciągnące wozy po ulicach. Ten obraz nie jest przypadkowy. Pokazuje on specyfikę miejsca, które w czasach PRL było jednocześnie przemysłowe i półwiejskie.

Szopienice – przemysłowe serce i robotnicze podwórka

Szopienice od XIX wieku były silnie związane z przemysłem hutniczym, zwłaszcza z produkcją cynku i ołowiu. Huta Metali Nieżelaznych „Szopienice” stała się jednym z najważniejszych zakładów w regionie. W latach 60. i 70. ujawniono poważny problem skażenia środowiska ołowiem, który doprowadził do licznych przypadków zatrucia (tzw. ołowicy) u dzieci.

Jednocześnie jednak dzielnica nie przypominała w pełni nowoczesnego miasta. Obok zakładów przemysłowych stały familoki — ceglane domy robotnicze z podwórkami, komórkami i ogródkami. W wielu miejscach brakowało nowoczesnej infrastruktury, a styl życia mieszkańców zachowywał elementy wiejskiej tradycji.

To właśnie w tej przestrzeni konie wciąż miały swoje miejsce.

Dlaczego w latach 70. widać jeszcze konie?

Choć w centrum Katowic koń był już rzadkością, w Szopienicach i podobnych dzielnicach można było go spotkać stosunkowo często. Wynikało to z kilku czynników.

Przydomowe gospodarstwa

Wielu mieszkańców, mimo pracy w hucie czy kopalni, prowadziło małe gospodarstwa przydomowe. Hodowano kury, króliki, czasem świnie. Uprawiano ziemniaki i warzywa. Był to sposób na uzupełnienie domowego budżetu w realiach gospodarki niedoboru.

Koń ułatwiał:: przewóz paszy, transport węgla do ogrzewania domów, wywóz obornika, przywóz ziemi, gruzu czy materiałów budowlanych.

W warunkach ograniczonej dostępności samochodów i paliwa był praktycznym rozwiązaniem.

Lokalny transport i handel

W PRL prywatna motoryzacja była słabo rozwinięta. Samochody dostawcze nie były powszechnie dostępne dla indywidualnych osób. Koń z wozem stanowił więc tani środek transportu.

Wożono nim: węgiel do domów, złom i makulaturę skupowane na podwórkach, warzywa na lokalne targowiska, butelki i inne surowce wtórne.

W niektórych rejonach koń był po prostu elementem drobnej, lokalnej gospodarki.

Charakter przestrzeni

Szopienice nie były jednolitą zabudową miejską. Wiele ulic miało luźniejszy, niemal wiejski charakter. Niektóre drogi były nieutwardzone, wokół znajdowały się pola, ogródki działkowe i nieużytki. W takiej przestrzeni koń funkcjonował naturalnie — nie jako atrakcja, lecz jako zwyczajny środek pracy.

Konie a przemysł ciężki

W kopalniach śląskich konie pracowały pod ziemią jeszcze w pierwszych powojennych latach, jednak do lat 70. zostały niemal całkowicie zastąpione przez lokomotywy elektryczne i spalinowe. W przemyśle ciężkim koń nie odgrywał już istotnej roli.

Jego obecność w Szopienicach nie była więc związana z hutą jako zakładem przemysłowym, lecz z życiem codziennym mieszkańców.

W cieniu ołowicy

Lata 70. to także czas ujawnienia problemu masowych zatruć ołowiem u dzieci mieszkających w pobliżu huty. Skażenie gleby i powietrza było znaczne. Pył osiadał na podwórkach, w ogródkach, na praniu suszącym się między budynkami.

W tym kontekście obrazy z filmów dokumentalnych — dzieci bawiące się przy familokach, koń z wozem przejeżdżający obok, dymiące kominy w tle — nabierają szczególnej symboliki. Pokazują świat zawieszony między tradycją a industrialną nowoczesnością, której kosztem było zdrowie mieszkańców.

Zwierzęta również były narażone na działanie metali ciężkich, choć problem zdrowotny ludzi był znacznie bardziej widoczny społecznie i politycznie.

Symbol przejściowej epoki

Obecność koni w Szopienicach lat 70. nie była anachronizmem, lecz znakiem przejściowego charakteru tamtego czasu. Śląsk nie był jeszcze w pełni zurbanizowaną metropolią, ale nie był też wsią. Był przestrzenią hybrydową — robotniczą, przemysłową, a jednocześnie zakorzenioną w tradycji.

Koń z wozem nie konkurował z tramwajem ani ciężarówką. Funkcjonował równolegle, w innej skali — tej codziennej, podwórkowej, lokalnej.

Dlatego nagrania z tamtych lat nie są inscenizacją ani wyjątkiem. Są świadectwem realnego pejzażu społecznego Szopienic — miejsca, w którym nowoczesność przemysłowa przez długi czas współistniała z dawnym, niemal wiejskim rytmem życia.

Reżyser i scenarzysta

Reżyser: Maciej Pieprzyca – polski reżyser znany z filmów poruszających ważne społecznie tematy i silnie osadzonych w regionalnym kontekście.

Scenariusz: Jakub Korolczuk – autor scenariusza do serialu.

Główna obsada aktorska

Joanna Kulig – Dr. Jolanta Wadowska-Król (główna bohaterka, lekarz odkrywający skalę zatrucia ołowiem).

Agata Kulesza – Profesor Berger, szefowa kliniki pediatrycznej.

Kinga Preis – Wiesia Wilczek, pielęgniarka i sojuszniczka doktor Wadowskiej-Król.

Michał Żurawski – Hubert Niedziela, oficer SB zaangażowany w tuszowanie sprawy.

Marian Dziędziel – Jerzy Ziętek, wojewoda śląski rozdarty między polityką a troską o mieszkańców.

Zbigniew Zamachowski – Zdzisław Grudzień, przedstawiciel władz próbujący utrzymać kontrolę nad sytuacją.

Sebastian Pawlak – Zbyszek Król, mąż głównej bohaterki.

Ważni współtwórcy produkcji

Oprócz reżysera i scenarzysty, za realizację serialu odpowiada również zespół twórców technicznych, m.in.:

Wiesław Łysakowski – producent.

Witold Płóciennik – operator kamery (zdjęcia).

Muzyka: Antoni Łazarkiewicz i Mary Komasa.